Wyłapowo, miasto pełne przygód

New post

OD MKNĄCEGO – "POD OSŁONĄ NOCY"

Nowe życie przyszło na świat. Mała, ciemnoszara kulka wtuliła się w futro matki, która opiekowała się nią w każdym momencie dnia. Po chwili podeszły do nich dwa dorosłe wilki, a jeden usiadł nieopodal, mówiąc czule niezrozumiałe słowa.

Życie szczeniaka mijało spokojnie oraz skrycie i nie brakowało w nim niczego, co najważniejsze. Z początku szczeniątko tylko potrafiło kwiczyć, skomleć i płakać, a przy każdej próbie chodzenia przewracało się, upadając na słabe łapy. Ale po tygodniu w końcu zaczęło rywalizować z siostrą, rozumieć kim jest. Miał na imię Mknący i był młodym wilkiem, który mieszka w parku. Miał świadomość, że wszystko układa się idealnie, ale pewnego dnia, kiedy jego rodzice wybrali się na polowanie, zabierając Mknącego ze sobą, stało się coś strasznego.

Wilczek podszedł do ojca i zamachał powoli ogonem.

– Tato? – zapytał bez zastanowienia. Na co dziś będziesz polował?

– Zaraz zobaczysz – odpowiedział basior obojętnie.

Szczeniak pokiwał głową, po czym chwiejnie skoczył w stronę wilczycy.

Nagle po parku rozległ się potężny huk, na co zadrżał. Co się dzieje? – pomyślał. Serce biło mu jak szalone.

Żółty, świetlisty błysk uderzył w stojące obok drzewo, a dorosły zawył głośno, ponieważ... Mknący nie wiedział dlaczego, ale podejrzewał, że z bólu.

Odwrócił głowę, żeby się tego dowiedzieć. Wstrzymał oddech z przerażenia, widząc dużego wilka, który zaatakował ojca. Tymczasem jego matka rzuciła się mu na pomoc, jednak przeciwnik był silny i wściekle zadawał ciosy.

– Uciekaj, Mknący! I ty, Wichura! – krzyknęła.

Szczeniak warknął najgłośniej jak potrafił, chcąc postawić się okrutnemu napastnikowi. Nie myśląc, zaatakował go, jednocześnie młócąc łapami w powietrzu.

Wilk wyrwał się, po czym przycisnął krwawiącego ojca Mknącego do ziemi i wychrypiał:

– Jestem Puchacz. A ty nie próbuj, młody, lepiej uciekaj, póki możesz. Nie masz z tym nic wspólnego.

Mknący przełknął tylko ślinę. Z duszonym w nim strachem biegł ile sił w łapach. Biegł, aż prawie tracił dech. Wokół zrobiło się cicho, pędzili razem z Wichurą, choć nawet nie mieli pojęcia gdzie. Po jakimś czasie wilczek zatrzymał się i rozejrzał. Wtedy zauważył, że siostry już nie ma przy nim. Był pewien, że się zgubił. Pogrążony tak w zmęczonych myślach upadł na ziemię. Stracił przytomność, a w tym samym momencie zrobiło się czarno.