Wyłapowo, miasto pełne przygód

New post

OD WICHURY – "POD OSŁONĄ NOCY C.D."

Pierwszym co odebrało mowę Wichurze, było to, że zobaczyła wilka atakującego jej ojca. Wtedy jej świat rozpadł się na kawałki.

Nie mogę pozwolić im zginąć. A może pomogę w walce? – zaczęła się gorączkowo zastanawiać. Położyła uszy po sobie i wzięła głęboki wdech.

To bez sensu, nie uda mi się go pokonać. Muszę wymyślić coś innego! – przeszło jej przez głowę.

Nagle usłyszała głos wilczycy.

– Uciekaj Mknący! I ty, Wichura! – zawołała, w tym samym czasie szykując się do kontrataku.

Przerażona wilczka pokiwała głową, wiedziała, iż nie będzie w stanie już pomóc.

– Żegnajcie, mamo i tato – powiedziała cicho ze smutkiem.

Stanęła na równe łapy, po czym skoczyła do przodu. Biegła cały czas, ale co kilka sekund oglądała się za siebie. Chciała mieć pewność, że nikt jej nie goni. Po chwili kątem oka zauważyła za sobą brata, więc zwolniła, by mogli się zrównać.

– Udało ci się uciec... – wysapała radośnie do Mknącego, ale chyba przez serce ściśnięte strachem jej nie usłyszał.

Nagle usłyszała w oddali szelest. Minęło sporo czasu, zanim zorientowała się, że gonią ją dwa wilki. Nie było trudno dojść do tego, że są to poplecznicy Puchacza. Przyśpieszyła, orientując się nagle, iż pobiegła w inną stronę niż Mknący.

Wichura zamknęła oczy, chcąc znaleźć się na drugim końcu miasta. Biegła, zwinnie pokonując przeszkody, jednak wciąż trochę bezmyślnie. Trudniej było się rozglądać, ponieważ wokół robiło się coraz bardziej ciemno.

Byli tuż za nią, więc postanowiła rozejrzeć się za czymś, co mogłoby jej się przydać. To była jej jedyna szansa, bo przyjaciele - pomocnicy złego wilka byli z całą pewnością szybsi od niej. Kiedy niechcący poczuła, jak jej łapy potykają się o coś, otworzyła szerzej oczy. Cegła dziwnie pachniała, głównie piaskiem i brudną wodą. Ale ważne było to, co zobaczyła po chwili. Gdy uniosła wzrok zrozumiała, że owa rzecz pochodzi z pobliskiego muru.

Wichura uśmiechnęła się, pomimo tego, że pod futrem czuła szybki, przerywany puls. Po czym wcisnęła się w dziurę.

Upadła na ziemię i przeturlała się na plecy. Ciężko wypuściła powietrze nosem, myśląc o tym, że jej się udało. Krótko leżała, a następnie w kilku szybkich susach przedostała się do drewnianej chatki.

Nie sądzę, żeby tu mieszkali dwunodzy. To legowisko wygląda na stare, w dodatku zbyt otoczone roślinami – pomyślała, choć podpowiadała jej to intuicja, a nie doświadczenie. W końcu była tylko szczeniakiem. Przebiła się przez najmniej wytrzymałe miejsce w drewnie, położywszy się w środku. Usnęła, nie wiedząc jeszcze, że w nocy przyśni jej się koszmar. Sen będący wspomnieniem nieprzyjemnych wydarzeń.