Wyłapowo, miasto pełne przygód

New post

OD PYŁKU – "JAK KAŻDY LIS" C.D.

𝘱𝘳𝘻𝘦𝘴𝘻ł𝘰ść

Skierował wzrok w Foxiego, czując radość stopniowo z niego uchodzącą, jak powietrze wypuszczane z pyska. Przekrzywił głowę i westchnął, więc nie zdziwił się, kiedy po chwili usłyszał jego cichy głos.

– Pyłek? Wypuści mnie też Pan, prawda? Ojej, nie mogę się doczekać!

Pyłek zastanowił się chwilę. Nie był zły i kusiło go, żeby wypuścić kolegę, ale wiedział coś bardzo dobrze. Na zewnątrz było niebezpiecznie, chociaż z pewnością wspaniale. Gdyby Foxi poszedł razem z nim mogłoby mu się coś stać, a co ważne – na fermie ginęły tylko dorosłe zwierzęta. Serce mu się rozpadało na kawałki od takiego myślenia, tylko że nie rozumiał, że istniało lepsze rozwiązanie.

– Foxi... – Z wyrzutami sumienia opuścił sztywny ogon. Przecież to, co robi było bezlitosne. – Nie mogę cię wypuścić. Przynajmniej nie teraz. Zostaniesz z innymi lisami, będzie tak samo jak dotychczas.

Młodszy lis otworzył z zaskoczenia oczy i przycisnął się do stalowej siatki klatki.

– Żegnaj, Foxi – powiedział, po czym szybko podbiegł do innych lisów, żeby nie zwymiotować. Otarł się futrem o nich wszystkich i, stawiając bezgłośnie kroki, zwinnie wymknął się ze swojego niegdysiejszego domu.

𝘰𝘣𝘦𝘤𝘯𝘪𝘦

Pyłek przenocował w starym, niedawno opuszczonym barze. Oczywiście, jak na chytrego lisa przystało, poszukał wśród świeżego jedzenia owoców, które naprawdę lubił, a nawet odnalazł i nabrał na język niewielkiej ilości wina. Stwierdził, że mu smakuje, ale mimo wszystko woli wodę. Potem był tak zmęczony,że poszedł spać.

Gdy nastał świt, wyruszył w podróż, licząc na znalezienie nowego miejsca zamieszkania. Przydałoby mu się jakieś schronienie. A może uda mu się dołączyć do gangu bezdomnych psów? Już od ostatniego pełnego księżyca nie wiedział, co ze sobą zrobić, pamiętał jedynie, że już nigdy nie chciałby znów być na lisiej farmie.